×
Wybierz język

Polska chce wydobycia węgla brunatnego na trójstyku granic


Florian Kellerman i Bastian Brandau z Deutschlandfunk przygotowali reportaż o kontrowersyjnej decyzji polskiego rządu co do przedłużenia koncesji na wydobycie węgla w odkrywce Turów na kolejne 6 lat. Kiedy granice między tymi krajami zostały zamknięte, jedna sprawa wciąż wymknęła się wszelkim ograniczeniom – Polska wykorzystując zmienione prawo geologiczne, wydała koncesję o przedłużenie działania kopalni Turów o 6 lat. Wbrew petycji 13 000 osób do parlamentu, pomimo niezgody Czechów na rozbudowę oraz protestów Niemiec.

Reportaż jest dostępny tutaj

 

Poniżej zamieszczamy tłumaczenie:

Przekraczanie granic stało się w ostatnich dniach niemożliwe. Także na południowym wschodzie kraju, na styku państw Czech, Polski i Niemiec obowiązują restrykcyjne ograniczenia przemieszczania się. Niedługo przekraczanie tam granicy będzie w ogóle niemożliwe, bo znajdująca się po polskiej stronie odkrywka Turów będzie się rozrastać. Mimo że w dobie katastrofy klimatycznej węgiel brunatny stał się jeszcze bardziej kontrowersyjny, Polska właśnie zdecydowała się wydać koncesję na dalsze wydobycie węgla w Turowie. Nie dziwi zatem, że szykuje się protest przekraczający wszystkie te granice. Zapraszamy do relacji Floriana Kellermana i Bastiana Brandau z Deutschlandfunk:

Między przygranicznymi miastami Zittau w Niemczech i Bogatynia w Polsce rozciąga się tzw. krajobraz księżycowy kopalni odkrywkowej Turów. Ekolodzy protestują przeciwko dalszej ekspansji kopalni od lat. Warunki życia mieszkańców tzw. „trójkąta” z roku na rok stają się coraz gorsze – szczególnie po stronie czeskiej. Kuba Gogolewski z Fundacji „Rozwój Tak- Odkrywki Nie” komentuje”: „Już  w latach 80-tych lokalne władze po stronie czeskiej obserwowały opadanie wód gruntowych. Najnowsze prognozy pokazują nawet, że w niektórych punktach ujęcia, wody nie będzie w ogóle. Jeżeli sprawdzi się najgorszy scenariusz, wtedy w regionie miasta Liberec około 30 000 osób zostanie pozbawionych wody. Już teraz niektórzy mieszkańcy muszą wybierać między prysznicem a zrobieniem prania, bo na obie czynności może nie wystarczyć wody”.
Skutki pracy kopalni dotykają przygraniczne miasta niezależnie od zamknięcia granic państwowych. Kontrolowana przez państwo spółka PGE już przed ośmioma laty uodporniła się na wszelkie uwagi. Wtedy już koncern zdecydował, że będzie rozszerzać odkrywkę znajdującą się obok elektrowni Turów. – twierdzi Gogolewski.

Obecna koncesja na wydobycie pochodzi jeszcze z lat 90 tych. Wtedy Polska nie należała jeszcze do Unii Europejskiej. Aby uzyskać nową koncesję, koncern musiał tym razem spełnić dużo bardziej restrykcyjne warunki. Wniosek o przedłużenie koncesji do 2044 roku jest wciąż procedowany i towarzyszą temu masowe protesty zarówno ze strony czeskiej jak i niemieckiej. Dlatego polski rząd sięgnął po triki prawne, co tłumczy Gogolewski: „W zeszłym roku Polska zmieniła prawo geologiczne i górnicze i obecnie można przedłużać obowiązujące koncesje o 6 lat bez prowadzenia konsultacji społecznych. Kiedy PGE zorientowało się jak trudno jest uzyskać nową koncesję ze względu na trwające protesty, postanowiło skorzystać z tej prawnej okazji. Dlatego ani polska, ani czeska, ani niemiecka strona nie była obecna przy procedowaniu decyzji o przedłużenie koncesji o 6 lat”.

 Taki chwyt jest jednak sprzeczny z prawem europejskim, co tłumaczy saksońska europarlamentzrystka partii Zieloni Anna Cavazzini. „Unia Europejska zdecydowała, że chce do 2050 roku osiągnąć neutralność klimatyczną. Prawie 13 000 osób z Unii Europejskiej skierowało petycję do komisji petycji Parlamentu Europejskiego sprzeciwiającą się przedłużeniu funkcjonowania i rozbudowy kopalni. Petycja została złożona w parlamencie prawie trzy tygodnie temu. W zasadzie petycja ta powinna być rozpatrywana już dwa tygodnie temu, ale w wyniku epidemii koronawirusa zostało to przesunięte. Petycja jednak wciąż czeka na rozpatrzenie. Strona polska to zupełnie zignorowała. Rozumiem to jako policzek dla wszystkich osób, które były zaangażowane w sprawę”.

Cavazzini planuje złożyć zażalenie na Polskę za nieprzestrzeganie przepisów prawa europejskiego. Tymczasem strona polska tłumaczy, że podjęcie decyzji było istotne z powodów gospodarczych jak również, że chodziło o ochronę prawie 15000 miejsc pracy. Tak to tłumaczył Robert Ostrowski,  były prezes zarządu PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna, który przed paroma dniami został odwołany z nieznanych dotąd powodów. „Faktem jest, że dla polskiej strony, szczególnie dla mieszkańców Bogatyni przedłużenie koncesji przyjęte zostało jako dobra wiadomość. Jednak musimy wziąć pod uwagę to, że polski rząd nie podjął dotychczas żadnych kroków, aby wejść na ścieżkę transformacji regionu” - twierdzi Gogolewski. „Sytuacja jest tragiczna, bo stawiamy miejsca pracy wyżej niż nasze zdrowie. Ale to jest właśnie ta sytuacja, w której znajduje się dzisiaj cały świat z powodu koronawirusa. Być może sytuacja ta przekona także ludzi z Bogatyni, aby zadać sobie pytanie, jakie są nasze priorytety”.

 

 

×
 
 
multimedia
Licencja Creative Commons Materiały zgromadzone na serwisie dostępne są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 4.0 Międzynarodowe